|
Cz.I Grzeszki małe
choć istotne dla kursanta:
Badania lekarskie „na miejscu” –
badania lekarskie są obowiązkowe i zgodnie z prawem aby kursant rozpoczął
szkolenie MUSI posiadać zaświadczenie wystawione przez uprawnionego lekarza,
który po przeprowadzonym badaniu stwierdza brak przeciwskazań do prowadzenia
pojazdów danej kategorii. Wiele szkół –
dla „ułatwienia” życia kurantom, zapraszam lekarza na pierwsze zajęcia, podczas
których wykonuje się badania kursantów. Szkoła jazdy to nie gabinet lekarski
trudno więc mówić o rzetelności badania czy choćby zachowaniu dyskrecji przed
innymi kursantami. Najważniejszy jednak problem to czas. Badania te najczęściej
odbywają się kosztem czasu wykładów a więc tak naprawdę kosztem kursanta.
Zamiast korzystać z opłaconego czasy zajęć – czekamy na badanie swoje i innych
kursantów.
„Macie materiały, jesteście dorośli to się
uczcie” – niestety w wielu szkołach (szczególnie tych małych – prowadzonych
przez 1 czy 2 instruktorów i najczęściej gdzieś na uboczu zajęcia teoretyczne
nie są prowadzone jak należy. Program szkolenia przewiduje obowiązkowo 30h
zajęć lekcyjnych (45’). To oczywiście dużo, zważywszy, że od chwili wejścia w
życie przepisu o tej ilości godzin w metodyce szkolenia wile się zmieniło.
Powstały systemy multimedialne, tablice interaktywne i różne narzędzia
dydaktyczne wspomagające pracę, które
znacznie przyspieszają proces wykładania wiedzy. Instruktor nie musi już rysowa
kredą na tablicy skrzyżowań, rond i sytuacji drogowych. Zieloną tablicę
zastąpiły multimedialne animacje. Grzeszkiem szkół jest skracanie czasu zajęć
do 2-3 godzin. Nierzadko instruktorzy wręczają kursantom testy i każą się uczyć
samodzielnie a tylko w razie potrzeby tłumacza problematyczne zagadnienia. Takie działanie jest niezgodne z prawem.
Kursant płaci za kurs składający się z min.30 godzin zajęć teoretycznych i minimum
31godzina zajęć praktycznych (w tym egzamin wewnętrzny).
Egzamin wewnętrzny na ostatniej godzinie
jazdy – przepisy jasno stanowią o tym, że egzamin wewnętrzny odbywa się PO
ukończeniu szkolenia czyli po odbyciu całego szkolenia teoretycznego a
następnie po odbyciu nie mniej niż 30 godzin jazd. Niestety często szkoły „oszczędzają”
i realizują egzamin wewnętrzny na 30 godzinie. Tym samym kursant jest stratny
jedną godzinę szkolenia.
Nierzetelne rozpoczynanie i kończenie jazd
– zwykle szkoły rozpoczynają zajęcia o pełnych godzinach. Jeden kursant kończy
drugi zaczyna swoje zajęcia. Często w trakcie zmiany instruktor „musi pilnie
wejść na chwilę do biura”. Nierzadko musi tak wejść przy każdej zmianie
kursanta. A czas leci… kursant w samochodzie już przygotował się do jazdy –
choć przygotowanie do jazdy to też
szkolenie i powinno przybiegać pod czujnym okiem dobrego instruktora. Spostrzeżenia
kursantów, że w czasie zmian instruktorzy robią sobie przerwę na kawkę są nader
częste.
TAXI – czyli zwyczajowe podwożenie
instruktorów czy pracowników biura szkoły do domu, na zakupy czy „coś załatwić”.
Nie dość, że najczęściej trasa przejazdu niewiele ma wspólnego z okolicami,
gdzie przebiegają egzaminy to w trakcie jazdy nasz instruktor zamiast zajmować się
nami jest zajęty konwersacją z pasażerem. Jeszcze gorzej, gdy jedziemy „coś
pilnie załatwić” i musimy czekać pod sklepem czy urzędem aż instruktor wróci.
Wszystko to w czasie zajęć za jakie zapłaciliśmy…
Wszelkie te nierzetelności instruktorów warto natychmiast
zgłaszać właścicielowi szkoły. Problem, gdy w małej szkole instruktor jest
również właścicielem...
Tyle w pierwszej części. Niebawem dalszy ciąg historii z życia szczecińskich (i nie tylko) szkół jazdy. Jeśli macie jakieś uwagi czy komentarze, zapraszamy do kontakty mailowego. redakcja@l.szczecin.pl
|